Forever Scrub - peeling uniwersalny

Na rynku jest cała gama peelingów, których zadaniem jest złuszczenie martwego naskórka. Ale jaki produkt wybrać? Gruboziarnisty, drobnoziarnisty, enzymatyczny?

A może coś zawierającego kwasy, żeby dotrzeć jeszcze głębiej? Niestety, produkty o tych cechach nie będą uniwersalne dla każdej cery. Moja skóra jest mieszana, z tendencją do niewielkiego przetłuszczania się w strefie T, jednocześnie z mocno suchymi policzkami. Trądzik za czasów nastoletnich nie pozostawił po sobie blizn, ale wspomniana wcześniej strefa T obfituje w rozszerzone pory, z którymi walkę podjęłam na jesieni tego roku. Po manualnym oczyszczaniu i mezoterapii mikroigłowej dla jak najdłuższego utrzymania efektu ważne były trzy elementy - mycie twarzy minimum dwa-trzy razy dziennie, częsta zmiana ręcznika do twarzy i poszewki na poduszkę oraz regularne oczyszczanie przy pomocy peelingu. Najbezpieczniejszym przykładem dla większości rodzajów skóry byłby delikatny peeling enzymatyczny, ale moja skóra jest dość gruba, dlatego mam większą dowolność przy dobieraniu tego typu produktu. Zdecydowanie jednak unikam produktów mocno gruboziarnistych, bo mimo wszystko mogą zrobić więcej szkody niż pożytku, szczególnie tuż po bardziej intensywnych zabiegach.


Forever Aloe Scrub wydał mi się godną uwagi propozycją i kompromisem pomiędzy peelingiem enzymatycznym a gruboziarnistym, bo jego drobinki są wyczuwalne, ale jednocześnie dość subtelne. Aloes na pierwszym miejscu w składzie po raz kolejny był argumentem do tego, by sięgnąć właśnie po ten produkt.


Już na drugim miejscu znalazł się olejek jojoba, co również wskazuje na wysoką jego zawartość. Produkt aplikowałam na oczyszczoną twarz dwa razy w tygodniu, szczególnie w dni, kiedy później wracałam do domu, a fluid pracował z cerą przez cały dzień, bo wymagała wtedy szczególnej troski i dobrego demakijażu.


Idealnie radził sobie z pozostałościami podkładu, mimo że zdawać by się mogło, że żel do twarzy i tonik już temu zaradziły. Peeling stał się u mnie kropką nad ,,i’’ do kompleksowego oczyszczenia skóry - szczególnie w okolicy porów, gdzie zdecydowanie łatwiej z nim dbać o ich zwężenie i niezapychanie. Jest delikatny, ale skuteczny, nie podrażnia suchej skóry, wyrównuje jej strukturę oraz nadaje jednolity koloryt.


W mojej opinii Aloe Scrub może stanowić dopełnienie klasycznego oczyszczania twarzy, ale i być stosowany jako osobny rytuał, np. po domowym, parowym oczyszczaniu, przed nałożeniem kojącego serum. Co więcej, ten produkt oprócz tego, że może być z powodzeniem stosowany również przez mężczyzn, nadaje się też do różnych partii ciała. Ograniczeniem jest jedynie nasza wyobraźnia - można go użyć do skóry głowy, ale równie skuteczny będzie przy złuszczaniu skóry pięt czy dekoltu. Wygodna tubka jest łatwa do zabrania ze sobą na krótki wyjazd czy wczasy, w przeciwieństwie do często spotykanych produktów saszetkowych, których mały rozmiar traci przy próbie otwarcia (przy wilgotnych dłoniach bez nożyczek ani rusz…).


Uniwersalność i wielozadaniowość tego produktu nadaje mu bardzo silną pozycję w mojej łazience. Zdecydowanie polecam!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone (*) są wymagane Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą Polityką prywatności.